MP w Windsurfingu Lodowym
Piątek-Pierwszy dzień i pierwsze starcia przy średnim wietrze
Na starcie stanęło 56 zawodników z Polski i Niemiec. Niestety warunki na lodzie nie były tak dobre jak w czwartek, kiedy to trenowaliśmy jeszcze na czystym, twardym lodzie. Jednak dzięki wiatrowi o prędkości 6-7m/s można było spokojnie przejeżdżać przez zaspy mokrego śniegu o grubości 3-4cm. Przy dodatniej temperaturze z wyścigu na wyścig lód stawał się coraz bardziej miękki, więc ci, którzy mogli zmieniali płozy na grubsze a reszta reszta po prostu je tępiła. Tego dnia wszyscy raczej latali blisko siebie a zawodnicy z czołówki ciągle się tasowali, przez co emocje i apetyty na podium rosły. Piątkowe zmagania najlepiej zakończył giżycczanin, doświadczony już Master - Mariusz Ambrach (POL131). Zaraz za nim znalazłem się ja (POL295) z Błażejem Błażowskim (POL73) na remisie. Po wyścigach, do godziny 22:00 duża część zawodników siedziała w klubie i przygotowywała sprzęt: ostrzenie, mierzenie, wiercenie-jednym słowem pełen serwis!
Sobota-„Killer Day”, „Wielka zadyma”…
Mróz, zachmurzenie, wiatr o sile 7m/s-takie warunki zastaliśmy rano i w takich mniej więcej warunkach odbył się pierwszy wyścig. Jednak zgodnie z prognoza ok. godziny 12:15 przyszedł silny wiatr i zrobiła się niezła zadyma (6-7B). Pomimo czystego nieba widoczność była bardzo ograniczona przez śnieg zwiewany z powierzchni lodu, tworzyły się także „wiry”. Przez niestabilny kierunek wiatru sędziowie postanowili odroczyć wyścigi do godziny 14:00. Po przerwie nikt nie miał już złudzeń, taklowaliśmy najmniejsze raceowe pędniki. Ja (POL295) swojego siedmiometrowego żagla nie byłem wstanie „domykać”, Błażej ze Szczecina (POL73) odjeżdżał nam na żaglu o wielkości 5,8m2 i swoich dwumilimetrowych żyletkach (płozach) i to on w sobotę objął prowadzenie.
Niedziela-oczekiwanie na zapowiadany wiatr
Po bardzo długim i zapewne wyczerpującym wyścigu dziewcząt i juniorów młodszych, udało się namówić sędziów, aby skrócili trasę. Do tego po naszym starcie (juniorów i seniorów) troszkę przywiało, ale każdy pompował ile mógł, szczególnie na kursach z wiatrem. Liczył się każdy punkt, każdy wyprzedzony przeciwnik. Ponieważ różnice punktowe miedzy zawodnikami były małe, więc walka o miejsce na podium trwała do ostatniego wyścigu.
I tak po kolejnych przetasowaniach Mistrzem Polski został, niepokonany od zeszłego sezonu lodowego Błażej Błażowski (POL73), który jest oblatany na lodzie jak nikt inny i ma tyle sprzętu, co nasz cały giżycki klub. Drugie miejsce i tytuł Wicemistrza Polski wywalczył Paweł Tarnowski z Sopotu-jeden z najlepszych młodych zawodników w naszym kraju, kilkukrotny Mistrz Świata w windsurfingu. Ja przegrywając z Pawłem na remisie (liczbą pierwszych miejsc), musiałem zadowolić się 3 lokatą w klasyfikacji generalnej i w kategorii junior do 21 lat. Po za moimi dwoma medalami w Giżycku został jeszcze jeden brązowy krążek, a to dzięki Kacprowi Warzocha, który wywalczył trzecie miejsce w kategorii Junior Młodszy do 16lat. Nieco pechowo zakończył regaty na 4 miejscu w klasyfikacji generalnej Mariusz Ambroch (POL131).
Dobrą wiadomością jest natomiast duża liczba giżycczan startujących w tych regatach. Po za wymienionymi wcześniej osobami, giżyckie barwy reprezentowali jeszcze:
Damian Górski
Agnieszka Gutkowska
Marek Karawajczyk
Maciej Stankiewicz
Tomasz Potaś
Fabian Widliński
Tomasz Nieradko
Martyna Nowicka
Michał Warzocha
Dominik Daraz.
Chciałbym serdecznie podziękować wszystkim kibicom Giżyckiej Bazy Sportów Wodny a w szczególności Panu Tadeuszowi Kozakiewiczowi za pomoc i najlepszy „serwis” na regatach oraz mojemu tacie za wsparcie!




